Czy sztuczna inteligencja potrafi stworzyć prawdziwy portret?
Czym jest portret? Czy AI potrafi stworzyć portret? I dlaczego nie? Zachęcam do moich rozważań na ten temat!
Łukasz Andrzejewski
6 min read


Sztuczna inteligencja w natarciu
Od kilku lat obserwujemy gwałtowny rozwój narzędzi opartych na sztucznej inteligencji. Generatywna AI zrewolucjonizowała cały świat — również nasz mały świat fotograficzny.
Potrzebujesz pięknego krajobrazu z zachodzącym słońcem? Dobry prompt, kilka sekund oczekiwania i gotowe. Zachód słońca nad Madrytem pojawia się na ekranie Twojego komputera.
Chcesz zdjęcie biznesowe? Wpisujesz kolejne polecenie, dodajesz własną fotografię i po chwili otrzymujesz profesjonalnie wyglądający wizerunek.
Chcesz portret? Wrzucasz kolejny prompt…
No właśnie. Czy rzeczywiście dostajesz portret?
Czym właściwie jest portret?
Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie, musimy najpierw zastanowić się, czym właściwie jest portret.
Najprościej mówiąc, jest to artystyczny wizerunek konkretnej osoby lub grupy osób. Powinien ukazywać nie tylko zewnętrzne podobieństwo, ale niekiedy również charakter portretowanego człowieka.
I właśnie to ostatnie jest tutaj najważniejsze.
Fotografia portretowa w wyjątkowym stopniu opiera się na relacji i bezpośrednim kontakcie z drugim człowiekiem. Pozwólcie, że posłużę się pewnym uproszczeniem, aby lepiej pokazać tę różnicę.
Fotografia krajobrazowa? Jedziemy w wybraną lokalizację o określonej porze, obserwujemy warunki atmosferyczne i czekamy na odpowiednie światło.
Fotografia przyrody? Czatownia, długi obiektyw i wyczekiwanie na zwierzynę.
Sport? Szybki korpus, długa ogniskowa i gotowość na „ten moment”.
Portret? No właśnie.
W tym przypadku samo pojawienie się we właściwym miejscu, o właściwej porze i z odpowiednim sprzętem nie wystarczy.
Czym zatem może być fotografia portretowa?
Dla mnie jest to dziedzina fotografii oparta na interakcji i próbie wydobycia z fotografowanej osoby tego, co jest dla niej charakterystyczne. Nie chodzi jedynie o pokazanie twarzy. Chodzi o stworzenie obrazu, w którym zobaczymy konkretnego człowieka.
Już kiedyś o tym pisałem na tej stronie, ale warto powiedzieć to ponownie:
Portret jest efektem spotkania ludzi. Przynajmniej jedna z tych osób trzyma w ręku aparat
Podczas sesji fotograficznej spotykają się co najmniej dwie osoby. Chyba że mówimy o autoportrecie, ale to już inna para kaloszy i temat na zupełnie osobny wpis.
Każda z tych osób przychodzi z własnym bagażem doświadczeń, emocjami, nastrojem i oczekiwaniami.
Dlaczego każda?
Ponieważ moje emocje jako fotografa również mają znaczenie.
Doskonale pamiętam warsztaty organizowane przez Obiektywnie Śląskie. Prowadzący je Szymon Szcześniak, portrecista i absolwent Instytutu Twórczej Fotografii w Opawie, powiedział, że portret jest odbiciem fotografa w fotografowanej osobie.
Trudno się z tym nie zgodzić, prawda?
Najczęściej fotografuję osoby, które nie zajmują się zawodowo modelingiem. Nie mają pozowania i świadomości dotyczącej swojego ciała w małym palcu — hah, ale mi się powiedziało! Nie ćwiczyły swoich ruchów podczas dziesiątek sesji, nie znają wszystkich swoich najlepszych kątów i nie zawsze wiedzą, co zrobić z rękami, jak stanąć albo gdzie patrzeć.
Bardzo często słyszę też:
„Nie lubię swoich zdjęć”.
Doświadczenia takich osób opierają się zazwyczaj na przypadkowych fotografiach wykonywanych telefonem, przy niewłaściwym świetle, z niekorzystnej perspektywy albo dokładnie w tym momencie, w którym mrugały.
Nic dziwnego, że nie czują się przed aparatem swobodnie.
Czasami próbują ukryć zdenerwowanie za uśmiechem. Innym razem potrzebują kilku chwil ciszy, aby przestać kontrolować każdy ruch i gest.
Moją rolą jako fotografa nie są wtedy wyłącznie kwestie techniczne. Chociaż nadal uważam, że obok hasła NAJWAŻNIEJSZY JEST CZŁOWIEK, zdanie NAJWAŻNIEJSZE JEST ŚWIATŁO spokojnie mogłoby zająć drugie miejsce w kanonie Fotografa Opolskiego.
Dzisiejsze aparaty bardzo ułatwiają prawidłowe ustawienie ostrości i ekspozycji. Możemy więc na chwilę odłożyć instrukcję obsługi aparatu na bok.
Rolą fotografa portretowego jest przede wszystkim stworzenie przestrzeni, w której drugi człowiek może poczuć się bezpiecznie i swobodnie.
Jak wygląda to u mnie?
Robię herbatę, kawę, nalewam wodę albo coś zimnego — zgodnie z preferencjami osoby fotografowanej. Siadam, rozmawiam i dopiero po kilkunastu minutach wykonuję pierwsze zdjęcie.
Co wtedy widzę?
Zmianę sposobu siedzenia. Powoli znikające napięcie. Uśmiech, który przestaje być uśmiechem „do zdjęcia”. Moment, w którym rozmówca zaczyna zapominać o obecności aparatu.
I właśnie wtedy naprawdę zaczynam fotografować. Bo widzisz...
W portrecie nie chodzi o idealną twarz
Sztuczna inteligencja bardzo łatwo może nas poprawić. Wygładzić skórę, zmienić linię szczęki, powiększyć oczy, usunąć zmarszczki, poprawić fryzurę i dopasować twarz do aktualnych standardów atrakcyjności.
Tylko czy na pewno właśnie tego potrzebujemy?
Zmarszczki mogą opowiadać o czasie. Zaciśnięte dłonie mogą zdradzać napięcie. Lekko opuszczona głowa może powiedzieć o człowieku więcej niż perfekcyjnie ustawiona poza.
Dobry portret nie musi być idealny.
Ma być prawdziwy.
Nie oznacza to oczywiście, że fotografia portretowa jest całkowicie obiektywna. Fotograf zawsze dokonuje wyboru. Decyduje o świetle, kadrze, momencie naciśnięcia migawki i ostatecznej obróbce.
Portret jest więc interpretacją jednego człowieka przez drugiego, a nie jego neutralnym zapisem.
Zawsze powtarzam, że portret to nie reportaż. Ta interpretacja powstaje jednak na podstawie prawdziwego spotkania, rozmowy i interakcji.
Generujemy obraz, ale nie doświadczenie
Czego pozbawione są obrazy wygenerowane przez sztuczną inteligencję?
Doświadczenia.
Niemal po każdej sesji słyszę lub czytam zdanie:
„To naprawdę ja?”.
W pracy fotografa portretowego dostrzegam coś z wizyty u dobrego fryzjera czy kosmetyczki. Osoba, która do nas przychodzi, powinna czuć się komfortowo. Powinna mieć możliwość rozmowy na każdy temat, a czasem także pomilczenia.
My natomiast powinniśmy stworzyć warunki, w których kolejne warstwy napięcia zaczną powoli opadać. Nie po to, aby kogoś zmieniać, ale żeby pozwolić mu na chwilę przestać kontrolować własny wizerunek.
Osoba fotografowana może wtedy zobaczyć w sobie spokój, którego wcześniej nie zauważała. Siłę, której sama nie potrafiła nazwać. Delikatność, charakter albo pewność siebie.
Sztuczna inteligencja może wygenerować rezultat wizualnie przypominający fotografię. Nie może jednak przeżyć spotkania.
Nie pamięta rozmowy prowadzonej przed wykonaniem zdjęcia. Nie zauważa, że ktoś po raz pierwszy od początku sesji naprawdę się rozluźnił. Nie doświadcza chwili, w której fotografowana osoba przestaje pozować, a zaczyna po prostu być.
Dlatego właśnie lubię ten zawód.
Pozwala mi poznawać ludzi. Po każdym takim spotkaniu jestem nie tylko trochę lepszym fotografem, ale także odrobinę mądrzejszym człowiekiem.
Dodatkowo mam kolejnego znajomego, któremu mogę później powiedzieć na mieście:
„Hej!”.
Czy sztuczna inteligencja jest zagrożeniem dla fotografów?
Sztuczna inteligencja jest narzędziem.
Może pomagać w organizacji pracy, tworzeniu koncepcji, selekcji materiału, retuszu czy przygotowywaniu inspiracji przed sesją. Nie ma sensu udawać, że jej rozwój nie zmieni fotografii.
Już ją zmienia i prawdopodobnie będzie zmieniał coraz bardziej.
Sam korzystam z kilku narzędzi i wtyczek wykorzystujących AI, które realnie oszczędzają mi mnóstwo czasu. Nie widzę w tym niczego złego. Problem nie leży w samym narzędziu, ale w tym, do czego i w jaki sposób chcemy go używać.
Jednocześnie rozwój sztucznej inteligencji może sprawić, że jeszcze wyraźniej dostrzeżemy różnicę między wygenerowanym obrazem a fotografią będącą zapisem prawdziwego spotkania.
Mam też wrażenie, że równolegle rośnie zainteresowanie analogowymi metodami fotografowania. Być może właśnie dlatego, że coraz więcej osób zaczyna tęsknić za czymś fizycznym, niedoskonałym i trudniejszym do powtórzenia.
Sztuczna inteligencja może tworzyć obrazy niemal idealne.
Człowiek idealny nie jest.
Być może właśnie dlatego wszystkie drobne mankamenty i niedoskonałości obecne na prawdziwych fotografiach dodają im czegoś, czego nie da się łatwo opisać ani wygenerować.
Coraz częściej przestajemy się zastanawiać, czy obraz jest wystarczająco piękny.
Zamiast tego w naszej głowie pojawia się inne pytanie:
„Czy to naprawdę się wydarzyło?”.
Warto również pamiętać, że sztuczna inteligencja nie tworzy w próżni. Generatywne systemy uczą się na ogromnych zbiorach obrazów i opisów powstałych dzięki pracy fotografów, malarzy, projektantów i innych twórców.
AI może analizować, przetwarzać, łączyć i naśladować znane rozwiązania. Nadal jednak to człowiek nadaje powstającemu obrazowi kierunek. To człowiek wybiera temat, stawia pytania i decyduje, dlaczego dany obraz w ogóle ma powstać.
Dopóki ludzie będą tworzyć, sztuczna inteligencja będzie miała materiał, z którego może czerpać.
Najważniejszy jest człowiek
Technologia może pomóc stworzyć obraz. Może naśladować estetykę, światło, emocje, a nawet sposób patrzenia konkretnego fotografa.
Nie może jednak zastąpić relacji między fotografem a osobą stojącą przed obiektywem.
Dla mnie fotografia portretowa nadal pozostaje spotkaniem, rozmową, obserwacją i nauką.
Czasami jest próbą zrozumienia drugiego człowieka. Próbą otwarcia się na jego sposób patrzenia na świat. Innym razem jest po prostu chwilą spędzoną wspólnie z kimś, kogo wcześniej nie znałem.
Aparat jest narzędziem.
Sztuczna inteligencja również może nim być.
Jednak w portrecie najważniejszy zawsze pozostanie człowiek.
Chcesz przekonać się na własnej skórze, czym jest dla mnie fotografia portretowa? UMÓW SESJĘ!
Sprawdź także cennik sesji portretowych i zobacz moje portfolio.
Jesteśmy już umówieni, ale nie wiesz, jak przygotować się do spotkania? Zajrzyj do poradnika „Jak przygotować się do sesji zdjęciowej?” i poznaj kilka wskazówek od Fotografa Opolskiego.
To co, widzimy się? A może tylko czytamy? See you later, alligator!
